Pokazywanie postów oznaczonych etykietą góry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą góry. Pokaż wszystkie posty

30 maja 2015

Piesza wycieczka - Nordmarka


Nordmarkskapellet (tutaj na mapie) to w naszej wyobraźni punkt gdzieś na północy Oslo, o który trzeba zahaczyć jeśli przychodzi dzień na przygodę. W rzeczywistości to, owszem, całkiem przygoda, ale trzeba się na nią przygotować odrobinę lepiej niż my. No i kapellet to kaplica - zawsze jakiś punkt odniesienia. Spacer na 10km, po drodze urocze jezioro i trochę górzystego terenu, zdecydowanie dużo leśnych powierzchni. Zdecydowanie przesympatycznie.


Jak już wspominałam, warto lepiej się przygotować. 

Ogólny wniosek z tej wycieczki jest taki: jeśli nie wiesz, czy założyć dobre trekkingowe buty na spacer poza miastem to załóż. Jeśli wciąż nie jesteś pewien, zaufaj nam: załóż. Wyjaśnienie w filmiku.




9 kwietnia 2015

Polowanie na zorze

Pierwsze skojarzenie wielu osób kiedy pytam o Norwegię to: fiordy, łosoś i zorze polarne. I to właśnie o tym trzecim dzisiaj trochę opowiem.



Wraz ze znajomymi postanowiliśmy zobaczyć zorze polarne. Niestety z Oslo jest to niemalże niemożliwe. W związku z tym, zaczęliśmy szukać TANICH biletów lotniczych na północ. Po kilku rozmowach z Norwegami zdecydowaliśmy, że najlepszym (i najbardziej popularnym) będzie Tromsø. 




Tromsø to siódme największe miasto Norwegii (co wcale nie znaczy, że jest ono duże!). Słynie głównie ze swojego całorocznego taniego campingu i możliwości zobaczenia northen lights. Oprócz tego można przejść się główną ulicą, zobaczyć budynek, który wygląda jak klocki Domino, wjechać w góry kolejką górską (cable car) i porządnie zmarznąć.




Planując wycieczkę na północ Norwegii trzeba pamiętać o:

- zakupie biletów lotniczych; jest to na tyle ważne, że studenci do 26 roku życia mają zniżki na loty norwegianem. Za lot do Tromso możecie zapłacić 399 nok w jedną stronę. W sumie daje to 400zł w dwie strony - jak na koszt zobaczenia zórz to chyba niewiele.

23 stycznia 2015

Saneczkarstwo - sport dla dzieci i odważnych dorosłych!

Do mojego kanonu sportów ekstremalnych mogę dodać dzisiaj saneczkarstwo. Zawsze kojarzyło mi się z przyjemnym zjeżdżaniem z mniejszych lub większych górek w centrum Polski. Do dziś. Dzisiaj zrozumiałem czym jest saneczkarstwo.

Ze stacji National Theatre w Oslo pojechaliśmy T-banem (coś na zasadzie metra) na ostatnią stację Frognerseteren. Tam można wypożyczyć saneczki w zestawie z kaskiem (polecam z całego serca!) za 135 koron (około 65-70 zł). Saneczki różnią się znacznie od tych drewnianych, dziecięcych z Polski - są lekkie i plastikowe z materiałowym siedziskiem lub drewniane (jeszcze lżejsze), również z materiałowym siedziskiem. 

Trasa saneczkowa ma 2 km. Moje Endomondo pokazało, że średnia prędkość jaką osiągałem to 16 km/h. Chcę jednak zwrócić uwagę, że czasem trzeba było kawałek przejść. Obstawiam, że maksymalna prędkość sięgała nawet 25 km/h. 


Niesamowicie istotną rzeczą w wycieczce na sanki jest fakt, że po zjeździe, nie trzeba wchodzić pod górę! Na końcu zjazdu znajduje się stacja T-bana, który jeździ co 15 minut, czyli mniej więcej tyle ile zajmuje zjazd w dół.


Sanki polecam każdemu, kto będzie zimą w Oslo! Mała rzecz, a cieszy :)